::księga gości::



Mój stan

2012
marzec
2011
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
październik
sierpień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
listopad
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2002
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
Ping
Sprawdzam, czy blog jest. Brak czasu.. Dla tych co zaglądali to facebook - Paweł Wilk (ha ha ale który:)) awatar z młodymi wilczkami i wilczycą:)
exsilentio 2012-03-09 23:30:52
skomentuj (0)
poszukiwania
Pewnie i tak nikt tu nie zaglada... bo i mnie się rzadko zdarza, ale wywieszę:)

Poszukuję business angela zainteresowanego inwestowaniem w potężny, nowatorski projekt internetowy. Zasięg serwisu - ponadkrajowy (minimum europejski), stopień nowatorstwa - globalnie nie występuje żadna tego typu konkurencja.

Dla osoby, która skontaktuje nas z firmą/osobą typu business angel przewiduje się, w przypadku zawiązania współpracy z inwestorem, wysokie gratyfikacje z ewentualnym udziałem włącznie.

Kontakt najlepiej na pawel.wilk (małpa) pcengine.pl

A tak, żeby nie było - dzieci rosną,sawspaniałe, my siękochamy, co też nie jest najgorsze;) problemy są, bo jakby inaczej:)

Pozdrowienia
exsilentio 2011-06-12 14:16:12
skomentuj (1)
Próbując wskoczyć do pociągu
Czasem gubi się rytm.
Orkiestra gra, widzowie słuchają, muzyka płynie szerokim korytem, wielkimi kaskadami.
A jeden instrument jakoś tak...kuleje...
Patrzy na ten ekspres artyzmu i nie wie jak wskoczyć z powrotem, bo się zagapił, wypadł.

Mam pms. Premegaproject syndrom.
Wgłowie się gotuje. Wszystko dookoła gra na innej tonacji. A partytura wydłubana kiedyś z głupia frant okazuje się wielkim potencjałem. Niestety to powoduje, że nie mogę się skupić na tym co gram obecnie.

500 dni miłości.
Niesamowity film. Potężna pointa.

W domu róża, miód i słońce.
W biznesie... Czekam.



exsilentio 2011-04-12 00:40:36
skomentuj (0)
Pożegnanie
Życie jest...
Dziwne, zaskakujące, uczy pokory, niesamowite, nieprzewidywalne, kruche, nieprawdopodobne...

Moja mama już jest w domu, u siebie. Już zdążyła doprowadzić mnie do zimnej furii, nie mylić z zimną fuzją.
Cóż, ma prawo. Jest takim samym człowiekiem jak ja. Ma prawo.

Ale żyje.
I,  tak naprawdę, to chyba jest najważniejsze. Jest.

Moje dzieci z moją ukochaną żoną wietrzą płuca w Kołobrzegu. Zmiana klimatu ma ustabilizować ich wciąż chorujące gardziołka. Mam nadzieję.

A dziś popołudniu manewrując na osiedlowej uliczce samochodem musiałem przeciskać się między ambulansem a barierkami. Niemal zahaczyłem tego quasikierowcę lusterkiem. Ale dałem radę. Dojechałem do domu, gdzie jest sajgon z powodu wymiany drzwi, napraw różnych pierdółek, dolepiania kafelek, montowania nowej szafy. Sajgon.
A potem pojechałem do pracy. Na szczęście ambulans już sobie pojechał.

Po południu zadzwoniła moja żona i powiedziała

- Wiesz, że Piotrek nie żyje?
Nie rozkodowawszy porządnie tej informacji rzuciłem z lekką złością, że nie kojarzę kto
- Który Piotrek?...
- Piotrek. Sąsiad. Przyjaciel Mikołaja...


Kurwa.

To ten ambulans. Tak blisko jechałem. Złościłem się.
A oni długi czas walczyli o niego. Może godzinę, dwie...Sąsiedzi mówili.

Jedziesz sobie samochodem i mijasz stojący ambulans. A to nie był ambulans. To byli wojownicy, chcieli wygrać z niezwyciężonym, chcieli wyrwać naszego przyjaciela...
I nie udało się.

Fajny facet. Naprawdę. Bardzo lubił z wzajemnością mojego 3letniego syna. Zawsze ze sobą rozmawiali jak kumple. Zawsze nazywał go przyjacielem. Mikołaj ZAWSZE modlił się za niego wieczorem. Za nas i za niego.
Kiedyś popijał i stawał się osiedlowym podsklepikowym staczem, ale któregos dnia zemdlał i lekarz powiedział, że picie go zabije. Przestał. Założył firmę, zaczął pracować solidnie. Wyjechał do Warszawy, gdzie doszlifował swoje remontowo budowlane umiejętności. Potem wrócił do Jeleniej, żeby zająć się matką. Wyremontował mieszkanie, poznał kobietę. Wyremontował zęby. Wyglądał schludnie, fajnie. Był szczęśliwy. Miał robić prawo jazdy. Miał się żenić.... Uratował i zdobył na nowo przyszłość. Otworzył drzwi i stał wdychając głęboko świeże, czyste powietrze... I właśnie miał zrobić pierwszy krok.

Nie wiem co się stało, rozmawiałem z jego mamą. Zatrzymanie krążenia, coś z sercem, krwioobiegiem, czy coś. Była w takim szoku, że mówiła normalnie, z lekką złością. Od kilku dni nie mógł jeść, tylko pił, mówiła, żeby szedł do lekarza a on, że nie, że to przejdzie...
Straciła syna. Mój syn stracił przyjaciela. Ewa straciła partnera...
Był dobrym człowiekiem.
Zawsze pozostanie częścią mojej rodziny, zawsze będzie przyjacielem mojego syna.

Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...

Wiem. Ale jak już zdążymy? Jak już ich kochamy? A oni i wtedy odchodzą?...
Wiem, wiem...
Ale to dziwna, paradoksalna prawda.Uczymy się kochać żeby zdążyć, bo odchodzą, ale jak odchodzą a my już umiemy ich kochać to boli podwójnie... Więc uczymy się kochać żeby bolało?
Wiem, wiem.
Tak to jest. To ma sens. Bo ma sens życie... ma sens... ma sens..

Piotr Cyran. Piotrek, albo Piotruś, dla mojej żony. Dla mojego trzyletniego syna po prostu "przyjaciel".

To pożegnanie napisałem dla niego, dla jego mamy, żeby zostało coś więcej, niż rzeczy.

---

Pożegnanie Piotra Cyrana

Świat jest tak pełny jak my go czynimy
Swoim życiem, miłością, pomocną dłonią,
Tym, czy nim żyjemy, czy w trakcie śpimy,
Czy nas przeklinają, czy łzy za nami ronią.
Ty byłeś, Piotrze, dobrym człowiekiem,
stałeś z uśmiechem blisko naszych dusz.
Więcej, byłeś coraz lepszy z wiekiem
Jakby czas zmiatał z Twojego serca kurz,
Czyścił je i szlifował wyłuskując lśnienia,
Bo serce w istocie miałeś szczerozłote.
I to, że nas opuściłeś nic nie zmienia,
Prócz smutku w świecie potem.
Dziękuję, Piotrze, za to, że Cię znałem
za pomoc nam i Bóg wie jeszcze komu,
Za rozmowy, za bycie obok, za z zapałem
Robione prace w naszym domu,
Byłeś solidną częścią naszego życia
I tą mocną częścią pozostaniesz
A przyznam też szczerze, bez bicia
najbardziej dziękuję Ci za to
Że, mój syn mówił Ci przyjacielu
Z taką samą miłością, z jaką do mnie mówi „tato”


Dobranoc Przyjacielu
Paweł, Ania, Mikołaj i Amelia
exsilentio 2011-03-22 20:59:52
skomentuj (1)
Kanapka z cieniem, światłem i milczeniem.
Dyskutowałem dziś z córką o miłości. Chodziło o słowa piosenki Tammy Wynette Stand by Your Man
Dziwiła się, a właściwie podważała regułę, czemu niby miłość ma być do jednego mężczyzny, czemu trzeba zaraz z nim być...

Ja wiem, wiem... Odpowiedzi są oczywiste... Ale własciwie rozmowa mnie mocno zenergetyzowała, bo moja córka staje się ciekawym rozmówcą, głęboko siegającym pytaniami człowiekiem... A z tyłu zasnął w foteliku mój prawie 3,5 letni synek. Jej brat, którego ona z trudnością toleruje... nowa rodzina, nowe dzieci... Ale jakoś powoli nie to, że się otwiera, ale jakoś tak mięknie, bardzo powoli i w małych kawałeczkach...
Cóż, jestem cierpliwy. Moja miłość jest cierpliwa. Musi być.

Tak więc rozmawiałem z nią a on spał. Grał Sinatra, potem Norah Jones...  Samochód zanurzony w miejski mrok lutowego wieczoru cicho mruczał, oświetlenie tablicy rozdzielczej szminką poblasku poplamiło przestrzeń ciemnego wnętrza.

Takie chwile... To skarb.

A wieczorem miałem telefon, że moja mama ma jakieś komplikacje pooperacyjne. Krwotok. Na razie stabilnie jest, ale nie są pewni co robić.. Niby zwykłe bypassy, ale potem ciśnienie skoczyło, tętnice szyjne w opłakanym stanie...
I czuję kwaśny smak w ustach. Czuję napięcie. Takie napięcie jakbym bał się czegoś w mroku, jakbym szedł pustą ulicą i gdzieś czuł chłodną, cichą obecność czegoś niesympatycznego...

Mrok.
Pusta przestrzeń bez światła.
A w niej rozmowa z córką o miłości, śpiący syn i krople w kroplówce odmierzające sekundy niepewności.

Milczenie, które chciałoby się rozsiąść w fotelu, rozluźnić i posłuchać czegoś miękkiego, żeby spokojnie trawić uśmiech ojca, to milczenie stoi w oknie, drepcze po mieszkaniu bez sensu, pisze na komputerze. Zaniepokojone, zmęczone, smutne i bezsilne.

I takie to jest życie. Jak iluzjonista w wesołym miasteczku. Patrzysz oczarowany sztuczkami, wybuchami, grą świateł a z otwartej dłoni znika twój zegarek i nie wiesz gdzie jest, nie wiesz co się dzieje. A iluzjonista usmiecha się tajemniczo i milczy.

Oczywiście, że się modlę.




exsilentio 2011-02-11 01:10:09
skomentuj (3)
Wieczorne notatki chorego rodzica
Cóż... Wszystko z czasem murszeje, zamiera, cichnie. Twarze kiedyś wielkich dorosłych zamieniają się w pomarszczone szepty starości. My sami też nie stoimy w miejscu... Nic więc dziwnego, że iten blog coraz dłużej milczy, coraz silniej cichnie.

Zwykłe życie naciska nas z siłą wyciskarki soku. Miki poszedł do przedszkola i od tej chwilina zmianę z Amelką są chorzy. Ospa, angina, przeziębienie, angona ropna, jelitówka, przeziębienie, kaszel katar gorączka...
Jakbyśmy byli w pralce jakiejś i cochwila wpadają nam w ręce te same, wcześniej już dławiące gardło, skarpety. Z coraz większą trudnością wypluwa się te brudy.
Już kołacze nam rezygnacja z przedszkola.

Właśnie, kiedy siedzę i piszę te słowa, Miki pokasłuje przez sen. Zmęczony, wygłodniały, bo do przeziębieniama w ramach bonusa biegunkę.
Jego siostra przytulała się do niego, uśmiechała i głaskała, kiedy po południu leżeliśmy pokotem na rozłożonej kanapie i oglądaliśmy"Wall-e" setny raz.

Sam też czuję się nietęgo, ale my, rodzice, nie możemy tak sobie chorować.

Żona doskonale sobie zdaje sprawę jak destrukcyjnie wpływa na cały nasz świat tonieustanne opiekowanie się, chorowanie i czuwanie. Nie wiem... Nie chciałbym, żeby tracił ten czas uczenia się bycia wspołeczności, ale koszty zaczynają przewyższać zyski...

Ot.
exsilentio 2011-01-30 00:07:14
skomentuj (6)
nauki wzajemne
Pierwszy raz wymówione imię brata: Mitutat.
To było 23.10
A dziś już dołożyła
Mikuss
Miki

Szesnastomiesięczna księżniczka.
Uśmiechnięta, żartująca. Uważna, skoncentrowana na tym, co robi, bardzoczuła w stosunku do Yabi, uwielbiająca swojegobrata, który ją traktuje czasem...dosyć nieokrzesanie, że tak powiem delikatnie.

Jednak oboje się kochają niewątpliwie. Drobne gesty, pamięć o drugim, kiedy coś się dostaje, to bardzo bardzo budujące.

Miki zaś jako trzyletni gentelman bywa czasem okrutnie bezlitośnie uparty, czasem wyrachowanie złośliwy...
Dzieciak. Uczymy się przy nim tego, żeby nie jeżyć się, nie karać, nie obrażać, nie być wzajemnym.
Uczymy się też odpuszczania.
Konsekwencja żelazna rodzi szybko pragnienie tego samego w dziecku. Zaczęliśmy odpuszczać w sposób kontrolowany i jużmamy pierwsze efekty - też staje się mniej uparty, bardziej uległy.

Trudna ta miłość rodzicielska, ale wielka.Największa.
exsilentio 2010-10-26 00:05:17
skomentuj (2)
REKLAMA
nasz patent - nowy typ silnika spalinowego filmik demonstruje rozwiązania objęte ochroną patentową naszego silnika spalinowego.

Druga strona
Mała Czarna Tu dużo przebywam na forum i dyskutuję. Zapraszam:)

Okruchy serca
Aksolotl Blog mojej córki. Krew z krwi, choć tak daleki świat....

Miłe dźwięki
Kartki z kalendarza Znana ze świata za oknem kartka. Dojrzale niedojrzała, Interesująca i intrygująca. Ciekawa. Ludzka.
Bastet Barbarzyńskie herezje pełne wiary, spokoju, energii. Podane z dystansem, chłodno i po prostu.
Niecodzienna Ja Jest jak zielone promienie słońca w koronach leśnych drzew. Zaplątana, ciepła i dobra.
Peensleep Kiedy stoisz w przestrzeni sama, wypełniasz tą przestrzeń sobą.
Goldengoosie Czasem we mgle słyszymy kogoś i chcemy chwycić jego dłoń, żeby go znaleźć. Żeby siebie nie zgubić..
so-so Jest swoją własną sobą mocno. Jak brzoza albo pogoda.
Senafer Mocna barwa. Ciepło, światło, cisza i śmiech. lśnienie wody i smak wina. Senafer po prostu.
Slodko-gorzka Słodycz w środku, gorycz, jak zapach ziół, z zewnątrz. Mieszanka pociągająca i silnie prawdziwa.
Charlotte Obrazy, barwy, dźwięki, smaki za słowami jak kurzawa za stadem pędzących mustangów.Żywo i smacznie:)
Kaktus Jakbym jechał windą, drzwi się otwierają i stoje na szczycie Mont Blanc. Niezły widok.
Gogenzola Za siedmioma górami i siedmioma lasami jest... cholernie daleko. Dlatego miło czytać czasem życie.
Zapach Kobiety Lato pachnie dojrzałym jabłkiem, błękitem, burzą, deszczem, ciepła wodą. Lato pachnie Kobietą.
Sade Poprzez nią spoglądasz na kobietę, poprzez kobietę widzisz ją.
Mishqui W Jej nocy tańczą słowa, brzmią kastaniety.I słychać uśmiech.
Cyntya Zielona, słoneczna, ciekawa, daleka, bliska.
miloscia-pachnaca Kiedy spogląda sie poprzez Ciebie na zachód słońca, widzi się więcej niż znikającą gwiazdę.
joanna-pestka Czuje się, że to Czyjś Świat - Ameryka dla Kolumba. Aż chce się odkrywać.
Ścieżka W szepty słów ubrane dni, w świetle myśli śpiący świat.
Mała Królewna Zdania słowa dźwięki obrazy biegają lśnią żyją oddychają. A ja stoję i głaszczę wzrokiem ten świat.
masza Bardzo kobieca, bardzo prawdziwa. W jednym lśnieniu Jej oka drzemie płomień, słońce i radość.
dama-pik bliskie sercu palce co piszą słowa sercu bliskie
scarabee Zawsze oczekuję takiej niedzieli i wspominania i codziennych pogaduszek. Ludzkie.
{smscontact}